Mui Ne

26 12, 2008

Droga na plaże.

Co tu dużo pisać, coś ala nasza Łeba, biały piasek ciągnący się przez 22 km, wiem osobiście sprawdziłam jadąc wolno( nie z powodu widoków tak naprawdę, a ogromnego upału) wzdłuż plaży na rowerze.

Mój środek lokomocji i Kity w tle.

Wielki resort z mnóstwem hoteli i bungalowów do wynajęcia, było dla mnie wymarzonym miejscem do odpoczynku przez parę dni, poopalania się (spaliłam się nie miłosiernie już pierwszego dnia, ach ten brak doświadczenia) i przeczytania jakiejś nie zobowiązującej lektury.

Po połowach.

Mui Ne znane jest także z tego, że ma niezłe warunki do uprawiania windsurfingu oraz kitesurfingu co zawsze mnie pociągało, chociaż wypożyczenie tam sprzętu przekraczało mój budżet nie mówiąc już ewentualnie o jakimś kursie. Jak na Wietnam było to dość drogie miejsce, pewnie powodem tego był fakt, że przyjeżdża tam dużo Rosjan, zamykając się w resortach, nie tylko z basenami i prywatnymi masażystami ale z całym eldorado pełnym wszelkich zachcianek.

Port rybacki nocą.

Po przyjeździe skoro świt okazało się, że wcale nie będzie tak prosto znaleźć jakiegoś przytulnego miejsca, na moje szczęście z mojego autobusu oprócz mnie wysiadła także mieszana kompania składająca się z czterech czy pięciu Izraelitów, Australijki i Kanadyjki i wspólnym sumptem udało nam się znaleźć tani nocleg niedaleko plaży. Dzieliłam pokój z Australijką i Kanadyjką, które miały trochę inny plan niż ja na te parę dni tzn odwiedzić jak najwięcej klubów nocnych i zaliczyć jak największą ilość facetów, dzięki czemu przynajmniej w nocy mój pokój przypominał jedynkę ;)
Jednak Mui Ne to nie tylko Sopot, czy Łeba latem w okolicach można znaleźć wiele pięknych rzeczy i widoków ciekawych miejsc i miłych trochę nieśmiałych ludzi (to rzadkość w Wietnamie).
Właścicielka mojego motelu była piekielnie nieśmiała i nie chciała ze mną praktycznie zupełnie rozmawiać, zresztą nie tylko ze mną, kluczem do niej okazał się jej 10 letni syn, któremu pożyczyłam na chwilkę aparat cyfrowy, a on nie tylko zrobił zdjęcia wszystkim domownikom co jeszcze sprawił, że wszyscy byli ciut bardziej otwarci i pomocni.

Właścicielka motelu.

Dzięki czemu udało mi się wynająć skuter – z nauką jazdy w cenie i zobaczyć ciekawe okolice. Wydmy czerwone

Red dunes.

i zwykłe(przyznam się, ze nie pamiętam nazwy)

Dunes.

gdzie zarówno turyści jak i miejscowi urządzali sobie tory „saneczkowe” i zjeżdżali z wydm w sumie na czym się dało…

Tory siatkowe.

Pięknym i wartym zobaczenia jest też port rybacki, który mi osobiście najbardziej przypadł do gustu nocą ;)

Inne

08 12, 2008

Pare mniej egotycznych wyjazdów też miało miejsce przez ostatnie parę miesięcy:

Rodos

Pod koniec sierpnia wybrałam się ze znajomymi na Rodos, by wyszkolić się (choć sukcesów wielkich nie odniosłam) w Kitesurfingu. Pierwszy raz w sumie odwiedziłam Grecję i to co tam zastałam na pewno wzbudziło moje uznanie, szczególnie jeśli mam mówić o stronie gastronomicznej. Do tej pory na śniadanie od czasu do czasu jem grecki jogurt z miodem - energetyzujące pod każdym względem szczególnie gdy dodać jeszcze orzechów i malin ;)
Wiało pięknie i dmuchało, rycyna była smaczna (jak schłodzona) i na pewno przy odrobinie szczęścia i wystarczającej ilości pieniędzy wybiorę się jeszcze do tego kraju pooglądać inne wyspy… no i możne na Rodos dokończyć naukę ;)

wawa/poznan/rodos 08-09.2008

PS nim tam dotarłam w Wawie obejrzałam parę wystaw i wysłuchałam Sigur Ros a w Poznaniu poszwendałam się po starówce.

S/y Głowacki

Z grupą starych znajomych i nie tylko na pięknym acz zaniedbanym (aż włosy stają dęba i żal ściska) żaglowcu, sprawdzałam czy na Bałtyku Jesienią faktycznie “nieźle gwiżdże” i słowa piosenki całkowicie odwzorowują rzeczywistość. Wiało tak, że na dwa dni utknęliśmy w Kopenhadze bo 12 dobra jest, ale najlepsza w porcie a na pewno nie nadaje się do tego, żeby z niego wychodzić. Polecam zdjęcia w przeważającej części Kopenhagi ;)

Bałtyk - S/y Głowacki 09-10.2008

Karkonosze

No i nie tak znowu dawno na parę dni, korzystając z dobrodziejstw kalendaża pracowniczego i świąt narodowych parę dni spędziłam w Karkonoszach, gdzie też niebywale gwizdało ale rekompensowały to piękne mimo wszystko mgliste widoki.

8-11.11.2008 Karkonosze

Polecam też zdjęcia Basi z tego samego wyjazdu Szklarska Poręba, Karpacz, Teplice ;)

Nha Trang

08 12, 2008

Sama osobiście, tam nie byłam, tylko przejazdem w drodze do Mui Ne, ale zostawiłam tam ówczesnego mojego “Towarzysza podróży”, który bawił się tam przednio. W końcu Nha Trang jest uważane za wietnamską stolicę życia nocnego. Pełno imprez, ciekawych wyjazdów i zorganizowanych wycieczek dla ludzi żadnych wrażeń. Podobno miasto słynie też z kradzieży, ale to szczegół o którym nie warto wspominać. Pokazuję niniejszym parę fotek autorstwa Szymona G.
Nha Trang

Nha Trang

Nha Trang